sobota, 19 maja 2012

dzikość nieoswojenia

[ fot. Roman Tkachenko ]
nieokiełznani
spacerujemy Przestrzenią

dziko jest



drażnisz
znikasz i pieścisz
promieniami słońca


powietrzem ze Mną tańczysz
dotykając warg

kocham się z Tobą
każdym źdźbłem trawy


nieposkromieni
i niepokorni
a Ziemia z wdzięcznością
przyjmuje nasze soki

wiatrem
pożądliwie zrzucasz
chustę
kark drży chłodem nieoswojenia
dziko jest


zaglądam Ci w Serce
słońcem
rozszczepionym w miliony
drobinek tęczowych
opętaniem puszczam Ciało




“ I am in love with Love and Love is in love with me. 
My body is in love with the soul and the soul is in love with the body. 
I opened my arms to Love and Love embraced me like a lover. ”

Rumi

piątek, 18 maja 2012

poprzez Człowieka, w Człowieku i z Człowiekiem



Obudziłam się z rozpalonego gorącem mózgu.
Przyszedł do mnie zupełnie bezosobowo, ale każdą komórką wiedziałam, że to On.
Że przyszedł odpowiedzieć na moje pytanie o Miłość.
Mówił do mnie bezcieleśnie, lecz najbliżej. Przenikaniem mówił.
Wiele w tym słów się sączyło.
" Wędruj tam. i doświadczaj. " - najmocniej zapamiętałam.
Chociaż On nie mógł się tak zwyczajnie zakochiwać. Po prostu Był.
A jednak... pozwolił się w całości zobaczyć, dotknąć, pokochać.

Wtedy Przenikanie stało się Jednią.
Nastał błogostan - poczucie totalnego Spełnienia.
Poprzez Człowieka, w Człowieku i z Człowiekiem.
Absolutna Jakość.


Obudziłam się, głowa powróciła do oczywistej temperatury, teraz pozostał smutek...
to przecież tylko sen, w doczesności nigdy nie przyjdzie taka Jakość...



wtorek, 15 maja 2012

kałuże miłości tańczące


kochałam się dziś z deszczem

szłam wieczornymi ulicami
z muzyką przenikającą umysł
spojrzałam w niebo
w chmury
w deszcz świecący latarniami
i zakochałam się
znów, jak co dzień, jak zawsze, od urodzenia...
patrzyłam śmiejąc się niebu w oczy
śpiewając szeptem 
i wzruszeniem zachłystując się obecnością
i to rozsadzające wciąż poczucie jedności
boskiej jedności we mnie samej

kochałam się dziś z deszczem
spacerując po miejskim skrawku zieleni
zanurzałam twarz w krzewach 
skraplających namiętnie moją skórę
radość płakała łzami
tańczyłam z drzewem 
muskając palcami jego dłonie
gałęzie wędrowały po moim ciele

taniec łona inicjowany 
totalną więzią z ziemią
czucie każdym atomem
bólu przemoczonych stóp
kałuże w rękawach
kałuże w butach
kałuże miłości tańczące

liście szeleszczące
kroplami drżącego wiatru
otulające moją twarz
pieszczące pełnią oddania
całość obecności





*


Przestrzeń
jest tylko narzędziem
za pomocą którego Dotykam...

wzruszenie Przestrzeni


kochałam się nocą z Przestrzenią.

odległość przestała istnieć.
czuję ciepło Twojego Ciała.
leżąc samotnie...

Moje Ciało wciąż drży
w energetycznej rozkoszy
tulę się do nieObecności
nie mogąc oderwać dłoni, ciepła, czucia...
nawet zapach jest Twój

koc mieści nas dwoje
mimo setek kilometrów
w powietrzu Twój oddech
drżenie Ciała, drżenie Serca
energią Obecności

nieśmiałe spojrzenie poranka
zawstydzenie oddechu




*

cóż jest miarą prawdziwości 
jeśli nie wzruszenie Przestrzeni?