piątek, 3 sierpnia 2012

"Nie Uciekaj"


W rzeźni miłości
zagrożeni są jedynie czyści.

Arogantów i krętaczy
nie ceni się tu ani nie pożąda.

Jeśli twe serce jest czyste,
nie uciekaj przed nożem rzeźnika.

Kto nie pozwoli się zabić,
ten już jest martwym mięsem.



[Sarmad; Alchemia Miłości]

czwartek, 2 sierpnia 2012

'ten księżyc, niech się w pełnię spełnia'


Oto jest noc tańczących snów
i wschodzi nów na niebo znów
jak sekret, który do połowy

mówiłem tobie w inny czas
gdy nów podobny drżał i gasł
tuż ponad cieniem twojej głowy.

I dziś, jak wtedy, palcem weń
wskazując, rzekłaś: „Drogi, zmień
ten księżyc, niech się w pełnię spełnia”.

I nagle – burza srebrna, i
zbratane usta aż do krwi
przecięła zwierciadlana pełnia.

[ Gałczyński ]

 
 

piątek, 27 lipca 2012


 
 
 
***
 
mam ciebie w roztańczonej krwi
w zębach
nitkami nerwów związanych w supeł
czuję - złotą namiętność twojego ciała
przeciągam po nim ręką
lekko
lekko
gnę się
zewsząd
z końca aż do początku
i znów
do końca
jestem
pośrodku ciebie
wspięta nad tobą
cała - w tobie

[ Poświatowska ]

czwartek, 26 lipca 2012


Ngakpa Czogjam 

" Zakochanie się jest w rzeczywistości duchowym doświadczeniem (nyam). Stan zakochania się powstaje wtedy, kiedy zewnętrzne przejawienie się mądrości kobiety aktywizuje wewnętrzny aspekt mądrości u mężczyzny, zaś zewnętrzne przejawienie się mężczyzny, jako ucieleśnienia metody aktywizuje wewnętrzny aspekt metody u partnerki. Takie spotkanie może zadziałać na płaszczyźnie duchowej niezwykle prowokująco, nieszczęściem jest jednak fakt, iż zwykle, niczym narkotykowi, ulegamy tendencji zacementowania każdej sytuacji, ku której czujemy się przyciągani. "



środa, 25 lipca 2012


" Seks nie jest dla higienistów. Seks jest wymianą płynów i fluidów; seks to ślina, zdyszany oddech, ostre zapachy, mocz, sperma, gówno, mikroby i bakterie. Albo nie ma seksu. Jeśli seks ogranicza się do czułości, eterycznych nastrojów i uduchowienia, jest tylko nudną i jałową parodią tego, czym mógłby być. Jest po prostu niczym. "

[ Pedro Juan Gutiérrez, „Brudna trylogia o Hawanie” ]

wtorek, 24 lipca 2012

monogamia ??


i na to właśnie wygląda.
stanęłam w punkcie z napisem MONOGAMIA.
i nie wiem, co z tym zrobić.
bo przecież nie chodzi o liczbę partnerów lub ich brak.
a o stan umysłu i ciała,
którymi dotykamy drugiego człowieka.

jak spotkać człowieka,

w którym spotkam TYLKO jego jednego
a nie litanię przeszłych, obecnych i przyszłych związków?

jak stać się człowiekiem,

w którym drugi
spotka TYLKO mnie?


...


?


 

środa, 4 lipca 2012


trzeba nam dużo prostych słów

jak

chleb

miłość

dobroć

aby ślepi w ciemności
nie zgubili
właściwej drogi

trzeba nam dużo ciszy ciszy
i w powietrzu i w myśli
abyśmy usłyszeli głos
gołębi
mrówek
serc

i ich bolesny krzyk
pośród tego wszystkiego
co nie jest
ani miłością
ani dobrocią
ani chlebem

[ Poświatowska ]


czwartek, 21 czerwca 2012

Garncarz

Garncarz


Całe twoje ciało ma
w sobie
przeznaczone mi naczynie lub słodycz.

Podnosząc rękę
trafiam wszędzie na gołębia,
co szukał mnie, jakby
ciebie, miłości, uczyniono z gliny
dla moich dłoni garncarskich.

Twoich kolan, twych piersi,
twej kibici
brakuje we mnie jakby w wydrążeniu
ziemi spragnionej,
od której oddzielono
formę,
a razem
jesteśmy całkowici jak jedna rzeka,
jak jedno ziarnko piasku.


[ Neruda ]



 

wtorek, 12 czerwca 2012

pamięć ciała


' Ciało pamięta przelotny dotyk, parę godzin bycia z kimś zostaje na lata.

Zapach włosów, potu, wilgotności, przypływa znikąd w środku dnia. (...)

W inżynierii nazywa się to pamięcią plastyczną materiału, w chemii pamięcią substratu.

W życiu - tęsknotą. '

środa, 6 czerwca 2012


Nie mogę stracić chmur, nie możemy odejść.
Uczymy się kochać dopuszczając grozę.
Tam w dali i wewnątrz, całe piękno
Seksu świadomego nauką i akceptacją miłości.
Dzień po dniu wizje tej chorej
Skrzącej się istoty, zasłuchanej w siebie, śniącej
O rozkwicie ludzkiego umysłu,
Która na koniec rzuca wszystko i otwiera oczy.

[ Gary Snyder ]


DOM

gdy Jesteś to już Dom.




inaczej tylko przedsionek.



gdzie zapach z pieca chlebowego
łaskocze nozdrza.

gdzie przeczucie ciepła
kusi.

lecz do zapiecka drzwi zamknięte.


w sieni koc.
w domu Dom.


 

wtorek, 22 maja 2012


" Kochać to znaczy dotykać. Bardzo piękna etymologia słowa, czyż nie? Bo chciałoby się powiedzieć, że kochanie to dotyk fizyczny i uczuciowy. Jakby tego było mało, to słowo "kobieta" najprawdopodobniej pochodzi z dialektu toskańskiego i pierwotnie znaczyło: istota lubiąca dotykanie, przytulanie się. Czyli w kobiecie etymologicznie jest już wpisany aspekt kochania, dotykania. I to też jest bardzo piękne. " 

[ prof. Jan Miodek ]

 

poniedziałek, 21 maja 2012


' rozbierz mnie ze wszystkich warstw, które noszę:
lęku, wstydu, niepewności.
spróbuj dotrzeć do miejsca, gdzie jestem naga '


sobota, 19 maja 2012

dzikość nieoswojenia

[ fot. Roman Tkachenko ]
nieokiełznani
spacerujemy Przestrzenią

dziko jest



drażnisz
znikasz i pieścisz
promieniami słońca


powietrzem ze Mną tańczysz
dotykając warg

kocham się z Tobą
każdym źdźbłem trawy


nieposkromieni
i niepokorni
a Ziemia z wdzięcznością
przyjmuje nasze soki

wiatrem
pożądliwie zrzucasz
chustę
kark drży chłodem nieoswojenia
dziko jest


zaglądam Ci w Serce
słońcem
rozszczepionym w miliony
drobinek tęczowych
opętaniem puszczam Ciało




“ I am in love with Love and Love is in love with me. 
My body is in love with the soul and the soul is in love with the body. 
I opened my arms to Love and Love embraced me like a lover. ”

Rumi

piątek, 18 maja 2012

poprzez Człowieka, w Człowieku i z Człowiekiem



Obudziłam się z rozpalonego gorącem mózgu.
Przyszedł do mnie zupełnie bezosobowo, ale każdą komórką wiedziałam, że to On.
Że przyszedł odpowiedzieć na moje pytanie o Miłość.
Mówił do mnie bezcieleśnie, lecz najbliżej. Przenikaniem mówił.
Wiele w tym słów się sączyło.
" Wędruj tam. i doświadczaj. " - najmocniej zapamiętałam.
Chociaż On nie mógł się tak zwyczajnie zakochiwać. Po prostu Był.
A jednak... pozwolił się w całości zobaczyć, dotknąć, pokochać.

Wtedy Przenikanie stało się Jednią.
Nastał błogostan - poczucie totalnego Spełnienia.
Poprzez Człowieka, w Człowieku i z Człowiekiem.
Absolutna Jakość.


Obudziłam się, głowa powróciła do oczywistej temperatury, teraz pozostał smutek...
to przecież tylko sen, w doczesności nigdy nie przyjdzie taka Jakość...



wtorek, 15 maja 2012

kałuże miłości tańczące


kochałam się dziś z deszczem

szłam wieczornymi ulicami
z muzyką przenikającą umysł
spojrzałam w niebo
w chmury
w deszcz świecący latarniami
i zakochałam się
znów, jak co dzień, jak zawsze, od urodzenia...
patrzyłam śmiejąc się niebu w oczy
śpiewając szeptem 
i wzruszeniem zachłystując się obecnością
i to rozsadzające wciąż poczucie jedności
boskiej jedności we mnie samej

kochałam się dziś z deszczem
spacerując po miejskim skrawku zieleni
zanurzałam twarz w krzewach 
skraplających namiętnie moją skórę
radość płakała łzami
tańczyłam z drzewem 
muskając palcami jego dłonie
gałęzie wędrowały po moim ciele

taniec łona inicjowany 
totalną więzią z ziemią
czucie każdym atomem
bólu przemoczonych stóp
kałuże w rękawach
kałuże w butach
kałuże miłości tańczące

liście szeleszczące
kroplami drżącego wiatru
otulające moją twarz
pieszczące pełnią oddania
całość obecności





*


Przestrzeń
jest tylko narzędziem
za pomocą którego Dotykam...

wzruszenie Przestrzeni


kochałam się nocą z Przestrzenią.

odległość przestała istnieć.
czuję ciepło Twojego Ciała.
leżąc samotnie...

Moje Ciało wciąż drży
w energetycznej rozkoszy
tulę się do nieObecności
nie mogąc oderwać dłoni, ciepła, czucia...
nawet zapach jest Twój

koc mieści nas dwoje
mimo setek kilometrów
w powietrzu Twój oddech
drżenie Ciała, drżenie Serca
energią Obecności

nieśmiałe spojrzenie poranka
zawstydzenie oddechu




*

cóż jest miarą prawdziwości 
jeśli nie wzruszenie Przestrzeni?

piątek, 11 maja 2012

Aadee Shaktee, Namo, Namo, 
Sarab shaktee, Namo, Namo, 
Prithum Bhaagavatee, Namo, Namo, 
Kundalinee, Maataa Shaktee, Namo, Namo



tłum:
Kłaniam się pierwotnej mocy.
Kłaniam się wszechogarniającej mocy i energii. 
Kłaniam się temu, co stworzone przez boga.
Kłaniam się stwórczej mocy Kundalini, mocy Dakini.

czwartek, 10 maja 2012

oddałam się.


chcę być z ziemią teraz, z mchem i na mchu.

jestem ziemią teraz. jestem mchem.
jestem jednym.

wczoraj rozpoczęty na warsztacie proces wy-puszczania czarnej kuli emocji skłębionych w podbrzuszu
dziś zwyciężył mocą Kręgu i tańca

odkryłam swoje ciało na nowo
odkryłam nowy taniec
nową Siebie w tańcu
odkryłam w sobie pantomimę
odkryłam zatracenie i rozpłynięcie w łagodności

wcześniej, gdy przyszedł do mnie Aligator, taniec był wariacki, rzucanie ciała, rzucanie siebie, czułam wtedy szamańskie zatracenie. chwilami dochodziła do głosu moja łagodność.
teraz otworzyłam serce. a dokładniej - nie zamknęłam go w bólach ostatnich, bo i zamknąć nie umiem.
wystawiając się na słodkie czucie mocy uderzenia w prawdziwość odsłoniętą.
wtedy przyszedł do mnie Łabędź.
z tym otwartym sercem, otwartą sobą, otwartą seksualnością.
już nie wyrzucaniem a oddaniem jestem.
jestem.

również tą łagodnością, wrażliwością i niewinnością.
i głównie tym dziś tańczyłam.
nagle okazało się, że potrafię zamknąć oczy i stworzyć pantomimą obraz. 
nagle okazało się, że potrafię zatracić się w delikatności ruchu.
a nie tylko - jak dawniej - w szaleńczej pasji szamańskich wręcz wizji i ruchu.
to prawda, muzyka jest jedynym odkrytym dla siebie narzędziem, które daje mi na dziś możliwość totalnego zatracenia.

przeszłam też mocarny proces,
niby banalna medytacja wzajemności,
patrzenie człowiekowi w oczy.
ciekawa rzecz miała miejsce, stopniowanie partnerów w tej sytuacji mi się przydarzyła...
pierwsza kobieta, której zaglądałam w oczy, była totalną radością, jednak dużo czystszą niż moja, w zderzeniu z nią chwilami uciekałam zamykając oczy..
następna była równoważna - spokój radości z oczywistością bolączek ogólnożyciowych,
później podeszłam do kobiety, która mnie zachwyciła i przyciągnęła. 
spojrzałam w jej oczy i zobaczyłam ten kosmiczny ból, lęk, cierpienie, tak łatwo umiałam się w tym odnaleźć... ale też - otwartość na przyjmowanie Wszystkiego. 
a ja? po prostu otworzyłam swoje serce i podarowałam jej całą siebie. 
wtedy też zobaczyłam, że ona pod spodem ma tylko spokój, uśmiechnięty spokój, tak oczywisty przecież...
poczułam, że jesteśmy w domu, u siebie. że tak bardzo mi to znane.
płynnie mogłam się w tym poruszać. 
przymknęłam oczy zaledwie na sekundę, odnalazłam siebie samą i mogłam powrócić uśmiechem spokojnym.
to z nią miałam się podzielić słowem spostrzeżenia, odczytania.
a ja chciałam tylko płakać ze wzruszenia i się przytulić.
moc darowania obecnością.
usłyszałam o prze-pełni-eniu wodą i światłem
i swojej mocy dzielenia się radością.

zachwyciłam się Nią, taką piękną, mocną, szamańską. w otchłani jej oczu i jej tańcu. do cna prawdziwym tańcu.
spotkamy się jeszcze.
już to wiem. ona też.

niewiarygodne jest dla mnie, jaką moc ma Krąg i jaką moc ma dla mnie Muzyka.
nawet ten Krąg stworzony na potrzeby krótkiej chwili. zawsze się dziwię.
dziś była piękna energia, bardzo kobieca, żeńska, wrażliwa i otwarta. radosna i delikatna. 
czuć było maj. 
tylko męskość bolała mnie trochę swoim lękiem, unikaniem kontaktu, odwracaniem wzroku. 
ale część męskości udało się otworzyć, tak pięknie...

a ja...?
a ja najpierw skupiłam się na sobie, poczułam, że muszę wyrzucić, wytańczyć, wykrzyczeć te emocje ostatnie i tak też zrobiłam...
stworzyłam sobie bezpieczną przestrzeń, żeby nie przelać nikomu siebie, 
zrzuciłam ciężar szaleńczym zapomnieniem silnego tańca zatraceńczego.
udało się.
zrobiłam to.
czułam ostatnią emocję odpływającą, odrywającą się od podbrzusza czerń, rozmywającą się w przestrzeni, niczym pyłek...

wtedy pojawiła się Nowa Muzyka, wtedy okazało się, że jestem Drzewem.
na mocnych korzeniach, wzrastało, szumiało, próbowało się łamać, raz, przy wichurze, korzeń się podłamał, lecz odrodził się, wystrzelił ku górze, radośnie, spokojem, łagodnością, otwartością. byłam. byłam Drzewem. może Brzozą?
wątły lecz silny pień, korzeń, zwiewność listków, gałęzi, siła ich delikatności...
odrodziłam się.

i przyszła Nowa Muzyka, gdy znów ożyłam.
ożyłam, lecz musiałam jeszcze zbudować się na nowo.
zamknęłam oczy, wyciągnęłam dłonie i budowałam. budowałam tak długo, aż była znów moc darowania siebie w miłości światu.
dotknęłam tego, tak czysto i mocno. 
pełnią.
aż mogłam ramionami rozdawać utuloną miłość.

na koniec Shiva i Shakti tańcowały moim ciałem łagodnie, łono prowadziło mnie przestrzenią,
energia zamknęła mi oczy i powiała intuicją, lekkością, powolnym rytmem, bioder, pośladków, łona, brzucha.
czasem stopy czy dłonie też wędrowały,
jednak tylko po to by wzmocnić energię wijącą się u podstaw.
otaczając dłońmi łono, wspierając nadgarstkami biodra sunęłam płynnością dźwięku...
oddałam się. 
sobie.

znów chciałam płakać.
jest Moc i jest potężna. 
nie do zmieszczenia w Jednej istocie.

rozsadzam się łzami szczęśliwości mocy.
mocy wytańczonej w ceremonii.




*

' to tędy ty idź'  - rzekło moje serce... 
znów.

roz-PUSTA

' Jeśli puścisz trochę, będziesz miał trochę spokoju. Jeśli puścisz dużo, będziesz miał dużo spokoju. Jeśli puścisz całkowicie, będziesz miał całkowity spokój. '

puśCIć, wy-puścić, od-puścić, roz-puścić...SIĘ.
PUŚĆMY SIĘ.
już czas.

 “If you let go a little, you will have a little peace. 
If you let go a lot, you will have a lot of peace. 
If you let go completely, you will have complete peace.” 

Ajahn Chan XX century Buddhist Monk

środa, 9 maja 2012

(moja) poliamoria czyli definiuję (się) dla prostoty komunikacji


gdy mówi się głośno o poliamorii
jęk wysnuwa z gardeł
lęk patrzy z oczu

budzi się zwierz
kończy zaufanie
zaczyna dystans

porozumienie staje się nierealne
wspólna przestrzeń zakłócona

tezy, teorie, domysły, dogmaty, wzorce, narracje, stereotypy, ..., ...

BLOKADA

a przecież
to tylko Miłość


***

Poliamoria.
Temat jest okrutnie obszerny, ciężko też go zdefiniować, choćby ze względu na różnice w międzyludzkim odczuwaniu i definiowaniu znaczeń.
Poliamoria czyli wielomiłość. Słowo to ma bardzo szerokie zastosowanie, często używa się go nawet do nazwania relacji, które niewiele z nią mają wspólnego - np. promiskuityzmu.
W czym więc tkwi sedno? Ano w tym, że wykraczając poza heteronormę tworzy się jednocześnie kilka relacji opartych na miłości, za wiedzą i zgodą wszystkich tworzących te relacje.

Czym jest heteronormatywność? Koncepcja ta zawiera w sobie oczekiwania, wymagania, ograniczenia funkcjonujące w kulturze. Odrzuca więc z założenia wszystko, co niezgodne jest z wizją 'mężczyzna + kobieta = związek'. Chodzi tu zarówno o ilość, płeć, jak i normy, wg których relacja ma istnieć.

Warto też wspomnieć, że poliamoria nie jest stylem życia, systemem filozoficznym, poglądem. Jest preferencją relacyjną. Możesz ją w sobie odkryć lub nie.
W 'środowisku poliamorycznym' (w cudzysłowie, bo brzmi to dość absurdalnie - mam na myśli środowisko ludzi, którzy głośno mówią i działają na rzecz nieheteronormatywności) mówi się jasno: "mono jest ok, i poli jest ok". Bo przecież chodzi o prawo do miłości. Do miłości takiej, jaką w sobie odnajdujesz. Ale też o świadomy (!) wybór.

Wielu ludzi tłumaczy zdradę (rozumianą jako seks z osobą spoza związku) poliamorią - a to przecież brak wiedzy czy zgody osób tworzących związek.
Wielu ludzi tłumaczy seryjną monogamię poliamorią - ale to wciąż oparty o monogamię schemat.
Co więcej - na dobrą sprawę większość znanych mi związków otwartych również z poliamorią ma niewiele wspólnego. Owszem, są to związki oparte na miłości, tworzą je więcej niż dwie osoby, odbywa się to za wiedzą i zgodą współtworzących. Różnica tkwi w heteronormie, która moim zdaniem niewiele z poliamorią ma wspólnego.

Na czym może polegać heteronorma związków otwartych? Przykładów może być wiele. Ale w moim subiektywnym odczuciu najważniejszy będzie tutaj sposób tworzenia, rozpoczynania relacji. Związek otwarty wywodzi się z relacji dwojga ludzi, którzy zgodnie z zamysłem "dołączają" do swojego związku kolejne postaci. Mamy więc oś, te dwie "główne" osoby, dookoła których krążą te pozostałe, tworzy się swego rodzaju 'łańcuszek zależności'. Lecz to wciąż jest heteronorma. Poliamoria zakłada przecież równość - nie istnieje ktoś ponad, ktoś wyżej, ale także samostanowienie - nie istnieje ktoś bardziej decyzyjny (mamy te same prawa, współdecydujemy). Stąd taki nacisk na konsensualność. Konsensus jest jedyną znaną mi metodą decydowania opartą o potrzeby wszystkich zainteresowanych i dążącą do ich jednoczesnego zaspokojenia.

Kluczowe dla relacji poliamorycznych będą również takie cechy jak szczerość, kompersja, zaufanie. Zaufanie i szczerość, jak w każdym związku, powinny być pierwszoplanowe - inaczej relacje rozsypią się szybciej, niż się zaczęły. Kompersja jest dla wielu z nas trudnym do osiągnięcia stanem, choć dla innych jest czymś naturalnym. Kompersja czyli współradość (przeciwieństwo zazdrości). To prawda, ludzie tworzący związki poliamoryczne również są zazdrośni. Ale zwykle też zdają sobie sprawę, gdzie jest źródło tej emocji. Jeśli przyjrzeć się uważnie, zazdrość właściwie nie istnieje, kryją się pod nią tabuny innych zjawisk, emocji, uczuć... np. brak pewności czy lęk przed odrzuceniem. A gdy uświadomimy sobie ten mechanizm, już połowa sukcesu za nami.

Zaznaczę też, że dla poliamorystów jednym z bardziej istotnych elementów jest etyka. Brzmi absurdalnie? Nie do końca. Szczerze mówiąc, to wśród niemonogamistów spotykam więcej "wiernych" osób, więcej ludzi, którzy naprawdę wiedzą czego chcą i trzymają się ustalonych zasad. Przy założeniu szczerości ciężko złamać zasady. Wybierając jawnie drogę, do której większość ludzi dąży gdzieś ukradkiem i po cichu, mamy większe szanse na spełnienie własnych potrzeb, pragnień, siebie - a zatem bliżsi jesteśmy samospełnienia oraz szczęścia. Po co więc mielibyśmy łamać ustalone przez nas samych zasady, łamać nasze własne normy...??

Family.




Step by Step, breath by breath
a little deeper, a little closer 


inside me, inside you,
inside God inside it all 

wtorek, 8 maja 2012




Kali Durge, namoh namah,
jay mata kali, Jay mata Durge.

wspomnieniem...

VII 2007

 

Ja z niemowlęciem śpiącym na ramieniu;
w tipi - pewien niezwykły dla mnie symbol piękna, istoty,  źródła - pośród lasów i pól.
Dźwięk kropel deszczu muskających Dom.

Obok On - oaza spokoju,
i Ty, który w kontakcie z nim stajesz się dobrem jedynie,
pozostawiając cały swój chaos poza tipi.
Ty, który masz respekt.

Spłynęło na mnie piękno i spokój w całej swej prostocie.

niedziela, 6 maja 2012



“ Dance, when you’re broken open. 
Dance, if you’ve torn the bandage off. 
Dance in the middle of the fighting. 
Dance in your blood. 
Dance when you’re perfectly free. ”

[ Rumi ]

sobota, 28 kwietnia 2012

gdy puściłam falę...



bardzo subiektywny wybór słów z dawnego opisu
bardzo subiektywnego doświadczenia pierwszej (świadomej) ejakulacji:



Przeżyłam najbardziej niesamowity seks w moim życiu, o jakim nigdy nie śniłam, nie wyobrażałam sobie, nie wiedziałam, że może istnieć... Seks, po którym każdy wcześniejszy wydaje się niepełny.



Od kilku lat próbuję przecież otworzyć się w pełni na dotyk, na mężczyznę... Potrafię siebie dotykać, wiem, co sprawia mi przyjemność, umiem pokierować mężczyzną tak, żeby było mi dobrze. Nauczyłam się też ejakulować (choć sama ze sobą dopiero). Wiem, co trzeba zrobić i otwieram się na mówienie, pokazywanie tego...


Z jakichś nieznanych mi przyczyn na Niego otworzyłam się bardziej niż na jakiegokolwiek mężczyznę wcześniej. Zrobił ze mną coś takiego, czego nigdy w życiu jeszcze nie przeżyłam. Było mi lepiej niż kiedykolwiek sama sobie potrafiłam zrobić, niż kiedykolwiek jakikolwiek mężczyzna był w stanie mi zrobić. 


...
Spotkaliśmy się, poczułam, że pragnę kochać się z Nim - ale chcę, żeby
od razu we mnie wszedł, nie dotykając mnie wcześniej. Kochaliśmy się szybko i mocno, spragnieni własnych ciał, spragnieni obecności. Czułam, że jestem cały czas na granicy – tylko nie wiedziałam, czy bardziej orgazmu, czy ejakulacji. (Przecież On dotyka tak, że mogłabym ejakulować zawsze, gdybym tylko się nie blokowała...) Byliśmy już oboje zmęczeni, wyszedł ze mnie i zaczął całować moją joni, bardzo delikatnie, choć intensywnie. A po chwili dotykać - dokładnie tak, jak Mu opowiadałam, jak pokazywałam nie raz – czyli równomierne, jednostajne dotykanie, masowanie punktu G. Gdy tylko próbował dotknąć żołędzi łechtaczki – instynktownie odsuwałam Jego rękę.
Dotykał mnie bardzo długo, jednostajnie i dokładnie tak, jak trzeba. A ja zaczęłam kompletnie odlatywać.. Czułam, że tracę świadomość, traciłam po kolei jakąkolwiek kontrolę, panowanie nad sobą... Zaczęłam się śmiać, leciały mi łzy, totalnie zapomniałam, gdzie jestem, co się dzieje, co we mnie i na zewnętrzu... Odleciałam. Poczułam, że otwieram się na wszystko, że to właśnie jest ten moment, w którym burzę swoje bariery i blokady, że to ten moment, kiedy moje ciało się otwiera zgodnie z tym, co we mnie, co czuję i kim jestem.

Przez chwilę udało mi się jeszcze skoncentrować na tym, żeby rozluźnić mięśnie, puścić.. On był zachwycony, widział, że dzieje się coś Ważnego dla mnie i nie przestawał mnie dotykać, robiąc dokładnie to, czego potrzebowałam... Czasami patrzyłam mu w oczy, początkowo stresując się, że mu się to nie podoba...
Ale widziałam, że On się uśmiecha, jest zachwycony, czeka, co będzie dalej... że każde drgnięcie moich mięśni odczuwane przez jego palce – powoduje w nim radość i zachwyt... Wtedy naprawdę się wyluzowałam...

Zaczęłam ejakulować, chwilami nawet nie wiedząc, że to się dzieje – totalnie zatraciłam poczucie rzeczywistości... Z recenzji Kochanka wynika, że działo się to kilkakrotnie :)
Nie miałam przy tym orgazmu, a czułam się najszczęśliwszą kobietą pod słońcem, czując, że właśnie po raz pierwszy otworzyłam się tak mocno na miłość i na mężczyznę...
Całe moje ciało drżało jeszcze długo długo później, a z oczu nieustannie leciały łzy, płakałam jak małe dziecko...
 Ejakulacja jest chyba najbardziej oczyszczającym zjawiskiem, jakiego doświadczyłam, wyrzuciłam więc z siebie wszystkie emocje i trudy, czułam się wniebowzięcie czysta i bosko spokojna...
On wciąż mocno mnie przytulał, chciał być blisko Ważnego, mimo, że nie rozumiał, czym to jest. Pragnął, bym leżała na nim, choć płakałam mu w ramię tym totalnym szczęściem. Nagle zapytał, czy może jeszcze we mnie wejść. Tak bardzo pragnęłam, byłam tak mocno otwarta... I tak leżąc przytuleni, ja na nim, on we mnie, kochaliśmy się wśród spoconych oddechów i moich łez... On bardzo podniecony, ja totalnie wolna przez chwilę... W tej spójności znów 
puściłam, kolejna fala radości wylała się z mego łona... to podnieciło nas jeszcze bardziej, aż zakończyło się...wspólnym orgazmem.

czwartek, 26 kwietnia 2012

Ikkyū Sōjun


' Domy publiczne i winiarnie odwiedzał tak często, jak klasztory zen. Twierdził, że seks, picie i strawa dostarczyły mu więcej duchowych przeżyć niż klasztorne praktyki - Ikkyū Sōjun, mnich i poeta, który sławił cipkę.'

Dziesięć dni w tej świątyni i mój umysł stał się pomieszany,
Moje nogi zaplątane są w nieskończoną czerwoną wstążkę.
Jeśli pewnego dnia będziesz krążył poszukując mnie,
Zaglądnij do sklepu rybnego, salonu z winem lub domu publicznego.


Ikkyū Sōjun (1384(?) -1481)
japoński mistrz zen, opat Daitoku-ji, pisarz, kaligraf, malarz i ceniony poeta, jeden z wybitnych intelektualistów tamtych czasów – wiele swoich utworów poświęcił erotyce. Jako nieślubne i niechciane dziecko został w wieku 5 lat oddany do klasztoru, gdzie zdobył znakomite wykształcenie klasyczne i arystokratyczne. W wieku 13 lat zaczął pisać wiersze, a wieku 26 lat osiągnął stan oświecenia. Po otrzymaniu uwierzytelnienia oświecenia żył przez jakiś czas jako pustelnik by oddać się wreszcie wędrówkom, w których często zaglądał do domów publicznych i sklepów z winem. Poznał wiele kobiet, lecz dopiero w wieku 77 lat związał się ze swoją wielką miłością, Mori. Schyłek życia spędził Ikkyū jako opat klasztoru Daitoku-ji (od 1474 r.). Przez całe życie w swoich zapiskach, a zwłaszcza w poezji, krytykował zepsucie mistrzów zen i sławił zmysłowość.
 
 
Jeśli jestem spragniony, marzę o wodzie.
Jeśli zmarzłem, marzę o skórzanym odzieniu.
Marzenie o sypialni jest moją naturą.
 
 
' Ikkyū Sōjun twierdził, że cipka to bodhisattwa (według sanskrytu dosł. oświecona istota), czyli ktoś, kto poszukując oświecenia, pragnie go nie tylko dla siebie, lecz przede wszystkim dla innych. Jako znany bywalec domów publicznych, Ikkyū, był przekonany, że akt seksualny jest religijnym rytuałem, dzięki któremu można osiągnąć stan oświecenia, iluminację. '
 
 
Kobiece ciało pachnie narcyzem.
Ktoś wpatruje się długo w bajeczny wzgórek, zanim rozpocznie wspinaczkę.
Północ w jadeitowym łożu, pomiędzy jesiennymi snami.
Otwarty kwiat pod trąconą gałęzią śliwy
Kołysze się łagodnie pomiędzy udami czarodziejki.


[ źródło: http://www.wagina.com.pl/index.php/Cipka-na-jezykach/Cipka-jest-swieta-o-mnichu-ktory-slawil-cipki.html ]

wtorek, 24 kwietnia 2012


“Być może kobieta i mężczyzna są sobie bliżsi,
jeśli z sobą nie żyją i tylko wiedzą o sobie, 
   i są sobie wdzięczni za to, że są, i że o sobie wiedzą.
I do szczęścia tylko to im wystarcza”.  

Dom

„ Wszyscy tęsknimy za Domem.
Gdzieś jest bezpieczne miejsce, w głębi serca wiemy, że gdzieś jest.
Tęsknimy za Wspólnotą.
Gdzieś są ludzie, do których można mówić z pasją, bez obaw o drwiny i oceny.
Gdzieś jest krąg rąk, który otworzy się by nas przyjąć, oczy rozbłysną gdy wejdziemy.
Wszyscy będą świętować z nami, gdy staniemy - pełni wewnętrznej mocy.
Krąg Przyjaciół, Krąg uzdrowienia.
Jest takie miejsce gdzie możemy być wolni. "

[ Starhawk ]

♥♥♥

Baubo


" Od tysięcy lat Bogini dumnie prezentuje swoją waginę. Paleolityczne Wielkie Matki, egipska Hator i Izyda, sumeryjska Lilith, mezopotamska Isztar i Nin-tu, afrykańska Beset, celtycka Sheela-na-gig, tybetańskie Dakinie, hinduska Kali, aztecka Tlazolteotl – wszystkie one przedstawiane były z pięknie wyeksponowaną wulwą. Jest jednak jedna Bogini, która po prostu cała jest waginą. To przedgrecka Baubo, nazywana także Przemawiającą Spomiędzy Nóg. (...) Baubo wywodzi się od paleolitycznych bogiń z ogromnymi brzuchami i piersiami, mocno wyeksponowanymi łonami, za to z maleńkimi główkami i rączkami. Baubo nie zawsze ma głowę, ma za to waginę. Jej głowa to brzuch, broda to wzgórek łonowy: jest więc kobietą z brodą.

 
Włosy Baubo układają się w kształt uniesionej spódnicy, tworząc wymyślne fryzury – mogą być spięte kokardą bądź układać się w fantazyjny kok. Baubo może trzymać w ręku pochodnię, lirę czy kosz z owocami (z widoczną kiścią winogron). W innych przedstawieniach Baubo to kobieta z szeroko rozstawionymi nogami i dłonią wskazującą na wulwę, czasem jadąca w takiej pozycji na ciężarnej maciorze, dzierżąc w dłoni przedmiot podobny do drabiny. W jeszcze innych – jej oczy to sutki, a łono to usta. Słowo Baubo oznacza otwór, lub żeńskie narządy płciowe. Ta bogini frywolnego śmiechu, śpiewa sprośne piosenki, opowiada rubaszne, seksualne dowcipy, tańczy, udaje ruchy kopulacyjne, pokazuje waginę. "


[ źródło: http://sabatnik.pl/articles.php?article_id=227
http://www.beyond-the-pale.org.uk/zxBauboBeset.htm ]

Lgnę.


do Cie-bie(gnę)

przyjMIj otwartością ramion
łaskotany nerw podbrzusza

słodki róż
macką myśli krząta
w uWAŻNOŚCi od-czucia

rozpryska się cie(r)ń
Światłością Istoty

[ŻYCIE doprowadza do orgazmu]

♥♥♥

środa, 18 kwietnia 2012

erotyzm niespełnienia


najbardziej erotyczny teledysk jaki znam. 
seksowność niewypowiedzianego w tym obrazie 
oraz niebanalne piękno (zwane pospolicie brzydotą) tychże dwojga. 
zakochana jestem. ♥ 

tak SIĘ czuję!


poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Sekret

" Sekretem mężczyzny w mocy jest bycie jak filar świadomości, który zawiera w sobie wszystkie sprzeczności życia i pozostaje scentrowany. To się zaczyna od akceptacji jego mocy i jego wrażliwości w tym samym momencie. On akceptuje swoje zwierzęce instynkty , jak również swoje intelektualne wyrafinowanie. W ten sposób jest gotowy ująć kobietę, która jest prawdziwym uosobieniem sprzeczności. Ona jest Shakti, zawierającą wszystkie różne płynne formy żeńskiej natury. Kierowana przez księżyc, zmienia się wraz z odpływem i przypływem fal. Jej orgazm katapultuje ją poza umysł, w transcendentalną rzeczywistość. Najwspanialszy prezent dla mężczyzny zdarza się wtedy gdy jest gotowy być czystym ogniem świadomości, Shivą, ujmującym Shakti w momencie gdy ona zatraca się w orgazmicznym splendorze.

Sekretem kobiety w mocy jest gdy w pełni żyje dla swoich kochających, oddających się, emocjonalnych i psychicznych możliwości. Jest płynna jak woda i dlatego jest zdolna łatwo akceptować zmianę. Podążając z nurtem, jest drogą yin. Niczego tak nie pragnie jak spotkania mężczyzny, lub Boga, któremu może oddać samą siebie w najpełniejszym poddaniu. Puszczenie i bycie owładniętą przez boską męskość jest jej najgłębszą ekstazą. Jest gotowa puścić, ponieważ jej tronem jest jej serce, gniazdo miłości. I każda kobieta w głębi wie, że Bóg jest miłością. Kiedy prawdziwa esencja boskości znajdzie siedzibę w jej sercu, wtedy może pozwolić sobie na bycie słodką, obdarowująca i pielęgnującą."

[Sarita]






niedziela, 15 kwietnia 2012

Sen


Ona i Jej ciało, cud boskości, choć tak różny od tych obecnych standardów.

Leżała obok mnie, całkiem naga, 
energia, która wywiązała się między nami,
zaufanie, które pozwoliło jej cieszyć się swoim ciałem otwierając je przede mną.

Mój zachwyt.

Jej nogi w pięknym rozchyleniu,
Jej brzuch wznoszący się przy wdechu spokojnym,
Jej piersi opadające z każdym puszczaniem powietrza,
Jej twarz w rozciągającym się uśmiechu szczęścia..

Tak, była zadowolona, tak bardzo zadowolona ze swojego ciała,
tak mocno z nim współgrała, wyrażało Ją,
piękne, bujne, energiczne!

Leżałam obok, pogłaskała moje biodra,
nasze dłonie się splatały, palce mijały wędrówkami.

Słodka rozkosz obecności żywej istoty przepełnionej harmonijną miłością.

Bałam się tknąć tę doskonałość,
bałam się, że zniszczę Jej szczęście.
Odkrywana latami Moc zdawała się być tak krucha,
to zapewne poprzez Jej eteryczność.

Pragnęłam Jej, lecz celebrowałam tę wymianę miłości ludzkiego istnienia,
która połączyła nasze energie,
rozkoszując się wolnością dawałyśmy sobie spójność harmonijną.
ciepło Życia,
bliskość oddechów i miękkość ciał...

Zachwycona czułam ziemskie spełnienie Umysłu.

Zaprosiła mnie do Domu ciepłem spojrzenia...

*

Kot budzi jak co dzień, głaszcząc opuszkiem łapki policzek,
nie chcę otwierać oczu, taka piękna...

Stajesz (się) obok, dotykasz Obecnością.


Wyzwalanie energii to mocarny proces
można by się zatracić w męskości, w seksie...
A tymczasem starym dobrym zwyczajem ja się najpierw przyglądam.

Seks jest bardziej zmysłowy niż kiedykolwiek,
dotyk paraliżuje ekstazą,
taniec wyzwala totalną błogość,
spojrzenie potrafi doprowadzić do szaleństwa komórki mojego ciała,
oddech do podniecenia,
drgania dźwięków do rozkoszy.
Wiatr we włosach, muśnięcie promykiem słońca, głaskanie powietrzem, szelest liści, dotyk kory...
Szaleństwo!
Tak, właśnie tak teraz zwiedzam Świat.
Właśnie tak każdego dnia zakochuję się na nowo w Życiu.
Budzi mnie rozkosz, usypia uśmiech.
Dreszcz podniecenia co chwilę przebiega przez ciało,
na sam widok, gest, dotyk, dźwięk, spojrzenie, tchnienie...
!
Muzyka, taniec, tak - właśnie TANIEC!, ileż on we mnie budzi ostatnio...

Ruch mojego ciała tryska energią.
Patrzenie na ruch ciała drugiego Człowieka to wybuch pożądania.
Falowanie dłoni, piersi, bioder, zdecydowany krok nóg, bose stopy, nagie ramiona, kruchość spojrzenia, rozchylone wargi, przyspieszony oddech, stukot serca, pół-przymknięte powieki, spływający po plecach pot, gwałtowny ruch szyi, nagłe zatrzymanie ciała, wybuch tańca, znów, i jeszcze...
Rozpływam się rozgorączkowana...

Tryska ze mnie ten zachwyt, tak silnie, tak mocno...
Czuję Cię Człowieku, Twoje ciało, Twoje pragnienia, Twój umysł.
Stajesz (się) obok, dotykasz Obecnością.

Eksploduję pragnieniem ciała, nie podążam za nim.
Kieruję uwagę na zachwyt, na miłość, energia podąża za uwagą.
Choć zmysły krzyczą, dotyku żądne, choć ręka już czyni gest, choć spojrzenie już rozbiera Twoje lęki, choć uszy słyszą już jęk zduszony kulturą niepewności...

Pozostaje gra wyobrażeń...

Tak mocno czuję – Jesteś Człowiekiem.
Nie czuję Cię kobietą, nie czuję Cię mężczyzną.
Czuję – JESTEŚ.
Jesteś, bądź.
Ze mną, we mnie, razem.
Bądź(my)!

Jedyna różnica jest w Energii.
Inna moc kobiecości, inna męskości.
Obie wielbię,
obie kocham,
obu pragnę.

Stało się.
Odkryłam w Sobie tę możliwość zjednoczenia dualności.
Śnię Miłość, jak zawsze kocham męskość, jak zawsze kocham kobiecość...
Lecz męskość była pożądaniem, umysłem, próbą otwarcia serca...
Kobiecość mocą, pięknem, otwartością ducha...
A dziś... dziś widzę po prostu Człowieka, integrując pożądanie z pięknem, duchowość z umysłem, serce z mocą, …

Patrzę inaczej.
Widzę inaczej.
Ludzie to czują,.
Ci mniej pewni siebie jeszcze szybciej odwracają wzrok,
ci lepiej zaznajomieni ze sobą – przeciągają spojrzenia do granic własnej wytrzymałości.

Słodko rozpływać się w tym przepływie energii między oczami dwóch Istot.
Jeszcze mocniej się wtedy uśmiecham, jeszcze bardziej pozwalam sobie czuć to rozpalenie zmysłów, jeszcze bardziej ożywiam umysł, by zjednoczył się w pełni.
Siedzę wśród obcych twarzy, przytula mnie uśmiech Człowieka, i następny, i jeszcze.
Błogostan gubi granice, jęczy we mnie rozkosz...

Dusi mnie pragnienie seksu z Wami, którzy chwytacie to spojrzenie, z Wami, którzy nie boicie się widzieć, którzy chcecie czuć, z Wami, którzy jesteście Obecnością...

Chcę Cię dotknąć, lecz przecież nie wiem,
granic Twych nie znam, nie chcę ingerować w Twoją przestrzeń...
A może to strach przed odrzuceniem?
Podejść do Ciebie, ot tak, z buta, z ulicy... zaprosić do łóżka? zaprosić do życia...?

A tymczasem kończy się taniec spojrzeń, a tymczasem kończy się taniec zmysłów...
Rozchodzimy się, do własnych domów, do własnych kochanków, do własnych marzeń...

Uśmiecham się więc, ostatni raz, posuwistym krokiem oddalam spojrzenia, wracam do Siebie...

Związek ze Sobą to najbardziej stabilny, a jednocześnie najbardziej emocjonujący związek, jaki znam.
Miłość własna, miłość duchowa, miłość zmysłowa, seks ze Sobą.
Totalna czystość intencji, totalna czystość uczuć, totalna czystość wrażeń.
Doskonałość sama w sobie.

Lecz...
...chcę wspólności.